
Dzieci innego Boga
Zespół Downa - co pierwsze przychodzi nam na myśl, gdy słyszymy tę nazwę? Zapewne przed oczami stają nam różne chore osoby, które widzieliśmy. Gdy mijamy kogoś takiego na ulicy, skrępowani odwracamy wzrok. Nie chcemy patrzeć? Po co psuć sobie humor i zwracać uwagę na kogoś, kto nie jest idealny - prawda? Czasem jednak trudno powstrzymać ciekawski wzrok.
W czasie krótkich, przelotnych spojrzeń widzimy jedynie nieco dziwaczny wygląd. Zwracamy uwagę na czasem niewłaściwe i krępujące zachowanie. Jednak gdybyśmy przyjrzeli się dokładniej i odrzucili powierzchowność, zauważylibyśmy ufne spojrzenie, ciepły, szczery uśmiech, niespotykaną otwartość na świat i drugiego człowieka. Trzeba tylko czasem wyjść poza narzucone stereotypy, aby otworzyć się na bliźniego i dostrzec w każdej osobie rękę Pana Boga.
Dorota Terakowska w swojej książce, pokazuje nam ludzki wymiar osób dotkniętych Zespołem Downa, ich bliskich i otoczenia. Pokazuje również ich codzienne, tak bardzo podobne do naszego życie. Ewa i Adam - rodzice tytułowej Poczwarki, przed pojawieniem się w ich rodzinie chorego dziecka, byli zgodnym i kochającym się małżeństwem. Długo pracowali na wszystko, co mają. Piękny, urządzony ze smakiem dom z drogim samochodem w garażu, mnóstwo znajomych, dobrze działająca firma. W ich życiu wszystko - łącznie z kolorem książek na regale w salonie - zostało perfekcyjnie zaplanowane. Dziecko miało być ich idealnym potomkiem, który od najmłodszych lat będzie chodzić na zajęcia dodatkowe, uczyć się języków i mieć zapewnione wszystko co najlepsze. Małżonkowie nie byli jednak w stanie przewidzieć, że ich córka urodzi się chora. To wydarzenie pokrzyżowało ich plany, pozbawiło szansy na idealne dziecko i zaprzepaściło to, co planowali od tylu lat. Każde z nich próbowało poradzić sobie z tą sytuacją inaczej. Ewa opiekowała się dzieckiem i kochała je bezwarunkową matczyną miłością. Adam coraz bardziej odsuwał się od żony i córki. Ewa mimo braku wsparcia Adama nie poddawała się i opiekowała dzieckiem, mimo że często nie rozumiała jego zachowań. Żadne z rodziców nie podejrzewało jednak, że ich żyjąca w swoim świecie córka nawiązywała relację … z samym Bogiem!
„Poczwarka” nie jest książką, która pomoże się odstresować po ciężkim dniu. Sięgając po tę lekturę, należy mieć świadomość, że to pozycja zajmująca i trudna. Jest to bowiem książka, która porusza, zmusza do głębokiej refleksji i na długo zostaje w sercu czytelnika. Podczas czytania często robiłam sobie przerwy, aby chwilkę pomyśleć i zastanowić się nad sensem właśnie przeczytanych słów. Nie raz miałam łzy w oczach
i ściśnięte gardło, ale też wiele razy się uśmiechałam i czułam ciepło w sercu. I taka moim zdaniem powinna być dobra książka. Powinna być czymś więcej, niż tylko pustą historią bez żadnego przekazu. Powinna nauczyć nas czegoś i coś wnieść do naszego życia, czyniąc je odrobię lepszym.
Polecam tę książkę wszystkim, którzy potrzebują jakiejś bardziej refleksyjnej lektury i chcą przeczytać coś, co sprawi, że zaczną bardziej doceniać swoje życie i to, ile dostali od Boga. Może teraz w okresie Wielkiego Postu ktoś będzie chciał zapoznać się z książką, która da mu coś więcej niż inne.